napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
O autorze
Zakładki:
Inspirujące
LEKTURA OBOWIĄZKOWA
Mama Zone
Męskim okiem widziane
Namiętnie poczytuję
TEŻ MOJE
To właśnie MIŁOŚĆ
W uśpieniu
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Kategorie: Wszystkie | 1001 drobiazgów
RSS
poniedziałek, 15 stycznia 2018

Lubię karnawał.

Nie żebym była jakąś szaloną imprezowiczką. Powód jest zgoła odmienny. 
Karnawał to czas kiedy mogę wyżyć się twórczo, kreatywnie i coś przy okazji zmajstrować.*)

Domyślacie się nad czym ostatnio pracowałam?


Dla tych co to nie lubią kombinować zapodaję drugą podpowiedź:



Dzięcięcia bale karnawałowe mają. Kiedy zapytałam syna za kogo chciałby się przebrać to usłyszałam odpowiedź, że za kogoś znanego i sławnego. Poprosiłam o skonkretyzowanie i padła odpowiedź, że za króla Juliana. Niedobrze - pomyślałam - okazja by wyżyć się twórczo właśnie zaczęła galopować w siną dal (strój króla Juliana mamy, bo szyłam w zeszłym roku). Przystąpiłam więc do pertraktacji. Nie powiem, łatwo nie było. Ostatecznie przekonałam go do Janosika. Zaaprobował pomysł na zbójnika po obejrzeniu fragmentu archiwalnego odcinka, w którym Perepeczko - wtedy jeszcze piękny, młody i ogólnie pociągający wizualnie - bohatersko i zwycięsko walczy z hersztem jakiejś konkurencyjnej bandy zbójeckiej. Strój ostatecznie zyskał aprobatę syna, mimo zgłaszanych obiekcji co do koloru portek - Janosik nosił czerwone. 
Na osłodę uzbrojenie w postaci ciupagi dostał - w wersji light, by nie poczynić szkód jakowyś i by uszkodzeń ciał kolegów uniknąć. 

A teraz już zacieram ręce, bo za 10 dni córcia rusza w karnawałowe tany. 
Motyw przewodni: Dookoła świata. 
Pomysł na przebranie w głowie mej już się skrystalizował. Więc ... do roboty! :)

 

*) w sumie jakby nie patrzeć dwójka moich dzieci została zmajstrowana w karnawale ;)

niedziela, 14 stycznia 2018

U nas czerń, smutek, nostalgia, zawodzenie.
W Meksyku feeria barw i kolorów, radość, zabawa, wspólne biesiadowanie, śpiew.
Święto zmarłych.
Dia de los muertos.
Kto chciałby zmienić optykę listopadowego święta zmarłych i zaduszek powinien obejrzeć animowany film Coco.
Ktoś powie - trudny i poważny temat temat zakolorowany pixarowską kredką. 
A to trzeba na poważnie, z zadęciem, szacunkiem i cierpiętnictwem.
Ja myślę, że wcale nie trzeba.
Ale Coco obejrzeć to już tak. Musowo.
Z paczką chusteczek pod ręką.

I zmieniłam podejście do aksamitek.
Dlaczego?
Dowiecie się z filmu.

23:16, wiklasia
Link Komentarze (1) »

O współczesnej kobiecie można powiedzieć wiele, ale na pewno nie to, że jest bezbronną istotą. To określenie jakim swego czasu obdarzano płeć piękną powinno odejść do lamusa. Bo współczesna kobieta uzbrojona jest po zęby, a właściwie po rzęsy. Przed dzisiejszym mężczyzną staje nie lada wyzwanie. Należy zawczasu rozpoznać niewieści arsenał, zlokalizować, przepuścić zdobytą wiedzę przez synapsy i wreszcie dopuścić do swojej świadomości. Wtedy rozczarowanie "po fakcie" powinno być nie tak nokautujące i dezintegrujące męską psychikę.
Co stanowi owy kobiecy arsenał?
Rajstopy modelujące sylwetkę - podobnoż cuda czyniące: zbierające, upychające, modelujące, podnoszące, ściskające, masujące, nawilżające, przepływ limfy wspomagające, rozmiar zmniejszające. Może i samopiorące? - wybaczcie, ale nie dopytałam.
Podobnym profilem działania poszczycić się mogą majtki korygujące, jednakże ich zakres działania jest zdecydowanie mniejszy, a ich strefa wpływu (a raczej - ścisku, ze względów marketingowych nazwanego modelacją) rozciąga się na obszar mięśni noszących wdzięczną łacińską nazwę gluteus maximus
Współczesne biustonosze to broń szczególnie niebezpieczna. Doskonała broń szyfrująca i dezinformująca. Biustonosze niejednego już wyprowadziły na manowce, siejąc zamęt i chaos wielki w odniesieniu do tego co widać, a z czym realnie mamy do czynienia. Bo jakakolwiek korelacja w tym względzie może być li tylko ułudą. Zbierają, ściskają, podnoszą, uwydatniają, a przez zastosowanie push-upów rozmiar optycznie powiększają. I jak tu być mądrym, i w tym zamęcie informacyjnym prawidłowo oszacować rozmiar, z którym będziemy mieli do czynienia? 
Przepiękne paznokcie, które częstokroć z naturalnymi mało mają wspólnego. 
Cera o pięknym brzoskwiniowym odcieniu, bez zająknięcia się jakimkolwiek pryszczem, czy pękniętym naczynkiem. Tyle, że po wieczornym demakijażu ten odcień na płatku kosmetycznym pozostaje jako wyrzut sumienia.
Rzęsy gęstością i długością  przyprawiające o myśl: a cóż to za wybryk natury? Bo zdarza się, że panie umiaru nie znają i źrenice ledwie co widać zza gąszczu rzęs. Pradawna puszcza przy tych rzęsach jawi się jako rachityczny, ledwie co zalesiony gaik.   

I tu pojawia się dylemat. Kto zacz? Prawdziwy człowiek to, czy może mara jakaś, widziadło, fałsz i ułuda na pokuszenie wodzące. 
Rozbierać taką piękność, czy tylko oczy nacieszyć i fantazję, nie fundując sobie rozczarowania gdy po rozbrojeniu owej zjawiskowej piękności, wszystko opadnie, podda się naturalnie na Ziemi występującej sile grawitacji, zmniejszy się, przerzedzi, mniej gładkim się stanie?

I co wtedy?
Czy ty, to ciągle ty?
A ja?
Czy to jednak ja?

01:10, wiklasia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 stycznia 2018

Syn wymówił dziś posłuszeństwo,
szef zgubił gdzieś takt i kinder sztubę,
piasek znad Sahary zapaskudził samochód żółtym niewiadomocosiem,
w powietrzu przez cały dzień tablica Mendelejewa na bogato,
i jakiś splin przedwiosenny trzyma.

20:00, wiklasia
Link Dodaj komentarz »