napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
| < Marzec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
O autorze
Zakładki:
Inspirujące
LEKTURA OBOWIĄZKOWA
Mama Zone
Męskim okiem widziane
Namiętnie poczytuję
TEŻ MOJE
To właśnie MIŁOŚĆ
W uśpieniu
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Kategorie: Wszystkie | 1001 drobiazgów
RSS
piątek, 16 marca 2018

Jakiś czas temu w internecie był wysyp filmików ukazujących jakie to błogie i szczęśliwe dzieciństwo miały dzieciaki wychowywane w latach 60- tych, 70-tych, 80-tych i w domyśle sugerujące, że współcześnie żyjące dzieci to dzieciństwo mają spaprane i w ogóle to pożal się boże.

To ja tak w kontrze do tych peanów i hymnów pochwalnych chciałabym napisać:
" My dzieciaki, których dzieciństwo przypadało na lata 60-te, 70-te, 80-te spędzaliśmy nasze dzieciństwo w dymie papierosowym (dla przypomnienia papierosy paliło się wtedy wszędzie: w domu, autobusie, biurze, na ulicy i nikt nie przejmował się tym, że w tym samym pomieszczeniu przebywały dzieci).

Kilka godzin w tygodniu upływało nam nie na bieganiu za piłką czy grze w klasy tylko na nużącym staniu w kolejkach do np. mięsnego, w tym czasie mama stała w drugiej za pastą do zębów lub za jakimś innym, niedostępnym dobrem.

Nasza cudowna przedszkolna i szkolna rzeczywistość to klęczenie na grochu, bycie bitym przez nauczyciela po rękach linijką itp. jako konsekwencja bójki wynikłej z zabrania koledze czerwonej chińskiej kredki.

Cudowne dzieciństwo to też w wielu przypadkach pijany rodzic, który w ten sposób znieczulał się przed beznadzieją życia w PRL-u.

Nasze dzieciństwo to ciągła indoktrynacja, obowiązkowe apele ku chwale Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i obowiązkowe uczestnictwo w  pochodach 1-majowych.

To społecznie przyzwolenie na stosowanie przemocy: to zgoda na bicie, ciągnięcie za uszy, szykanowanie.

Nasze dzieciństwo to niespełnione marzenia o własnym rowerze, piłce do nogi, hulajnodze.

Tak, rzeczywiście, to były cudowne lata. I wyrośliśmy na szczęśliwych i spełnionych ludzi. Tylko cholercia: dlaczego wielu dzisiejszych 40 - latków przesiaduje na kozetkach u psychologów, popełnia samobójstwa, dokonuje kompulsywnych zakupów, nie potrafi zbudować bliskich relacji i nałogowo siedzi w wirtualnym świecie?

Myślę, że przy tego typu podsumowaniach, że kiedyś to było fajniej, zawsze trzeba pamiętać, że kij ma dwa końce, i że pomiędzy bielą a czernią jest jeszcze cała paleta barw.

20:56, wiklasia
Link Komentarze (1) »
środa, 07 marca 2018

Różowa bluzka z cekinami, tlenione włosy, biżuteria obecna w ilościach znacznych na obu rękach - to wszystko widzę wertując zdjęcia umieszczone na profilu. Do tego kilka podlajkowanych stron z piosenkami. Jakiś mem. I już jakoś tak automatycznie zdanie na temat człowieka wyrobione.

Kolejny profil - tym razem znajoma - tu z kolei w większości biblijne cytaty. Zgadza się. To osoba, która w realnym świecie dość mocno żyje wiarą. 

Kolega z podstawówki, dawno, dawno temu widziany - po kilka ruchach myszką już się domyślam jakie ma preferencje polityczne i że on to z tych, z którymi mi dziś mentalnie ewidentnie nie po drodze.

Może za szybko. Może zbyt pobieżnie i tendencyjnie. Na pewno totalnie amatorsko. Oglądając czyjś profil na facebooku, chcąc nie chcąc, buduję sobie obraz danej osoby. Obdarzam sympatią lub przeciwnie - wiem, że to nie moja bajka.
Trochę w tym wszystkim uwiera mnie świadomość, że nie poprzestaję na zczytaniu tylko czystych danych, ale mój mózg od razu buduje ścieżkę skojarzeń, dokonuje oceny i wartościowania danej osoby na podstawie jej publikacji na portalu społecznościowym. Dzieje się to bezwolnie. Tak jakby jakiś atawistyczny pierwotny imperatyw kazał w ten sposób działać mojemu mózgowi.

No bo co z tego, że ma fotkę z białymi kozaczkami. Białe kozaczki to tylko białe kozaczki. Ale mój mózg podąża dalej budując skojarzenia  - białe kozaczki - blachara - pusto w głowie - IQ raczej w tych niższych przedziałach - itd ....

Zdaję sobie sprawę, że takie podejście może być bardzo krzywdzące. I dalece odbiegające od rzeczywistości. 

Niektórzy zajmują się tym profesjonalnie  - określaniem osobowości danego człowieka na podstawie jego publikacji na portalach społecznościowych. I robią to z dużą skutecznością. Aż strach się bać i cokolwiek klikać. Słyszeliście pewnie o Michale Kosińskim czy o microtargetingu.
Daje to do myślenia i głębokiego zastanowienia zanim cokolwiek kliknę czy napiszę. 

I  tak sobie myślę - jaki obraz mej osoby budowany jest na podstawie publikacji na tym blogu? Jakie wyobrażenia na mój temat masz Ty - drogi czytelniku? I czy ten obraz stworzony na podstawie lektury kilku wpisów pokrywa się z rzeczywistością?
Bo może to wszystko na tym blogu to tylko bajka, snucie opowieści na dobranoc ....

23:16, wiklasia
Link Komentarze (8) »
niedziela, 04 marca 2018

Niedawno skończyła osiem lat, ale czasem zachowuje się jak rasowa kobieta doświadczająca właśnie klasycznego PMS: trzaska drzwiami, płacze z byle powodu, miewa huśtawki nastrojów, chodzi rozdrażniona, szuka zaczepki.
Jeśli ja też odstawiam co miesiąc takie "teatrzyki" tu błogosławiony mężczyzna, który to wytrzymuje.

18:33, wiklasia
Link Dodaj komentarz »