|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
Zakładki:
Inspirujące
Mama Zone
Męskim okiem widziane
Namiętnie poczytuję
To właśnie MIŁOŚĆ
W uśpieniu
|
środa, 16 maja 2012
Są tacy rodzice, którzy z niecierpliwością i utęsknieniem wyczekują tego momentu. Momentu "wyprowadzki" potomstwa do ich własnych łóżeczek. Ja należę do odmiennego gatunku. Uwielbiam chwile gdy w ciemności czuję czyjąś drobną dłoń wędrującą po omacku i wtulającą się w moją; rozczulają mnie zabawne posapywania, chrząkania i "latające" kończyny lądujące na moich plecach czy twarzy; zapach wykąpanych dziecięcych ciałek wywołuje we mnie uczucie tkliwości; takie właśnie chwile dają mi poczucie przynależności, wspólnoty, jedności; sypiając w ten sposób czuję się otulona miłością; opatulam się tą "kołderką" utkaną z dziecięcej obecności i miłości aż po same uszy. Dzieci swoją obecnością wnoszą do mojej pościeli dziecięcą ufność, bezinteresowną miłość, ciekawość odkrywców, czułość, tkliwość, szczerość i zaufanie.
Bo dorosłe egzemplarze - z nimi bywa czasem zupełnie inaczej... One częstują mnie frustracjami, pretensjami, receptami "jak mam żyć", pełno w nich oczekiwań względem mojej osoby; nawet ich chrapanie i wiercenie się jakby mniej sympatyczne mi się wydaje; irytujące wręcz;
wybieram więc wariant pierwszy
... i mamy Dziki Zachód. W wersji retro.

Ot, taka rozrywka w całkiem niedalekiej już przyszłości się w moim mieście szykuje.
poniedziałek, 14 maja 2012
podarowałam moim marzeniom trochę powietrza; wyemitowałam je w przestrzeń; wiele z nich uleciało do stratosfery i jeszcze dalej te są chyba nie do odzyskania inną ich część porwał wiatr - kierunek i ich dalszy los - nieznany co mi pozostało? marzenia ściętej głowy, a właściwie marzenia o ściętej głowie dość już zapuszczania włosów, w piątek wracam na fryzjerski fotel
czwartek, 10 maja 2012
dziś do łażących za mną i ze mną wszędzie dzieci moich dołączyli Kaśka i Piotrek *)
http://www.youtube.com/watch?v=xx9lwX7pzx0&feature=share
*) Katarzyna Groniec i Piotr Bukartyk Pralka w tle też była
środa, 09 maja 2012
... w tym moim sieciowym miejscu nad różnymi tematami, ale właściwie o najważniejszym piszę rzadko. A dziś mnie naszło na to, co jest w moim życiu najważniejsze. Więc (zaraz będzie, łzawo, pompatycznie, w pensjonarskim stylu - wybaczcie, ale o ważkich sprawach nie potrafię pisać pięknie) kocham moje dzieci niemożebnie. Dzięki nim zasmakowałam prawdziwej, czystej miłości. To uczucie to nie jest jakaś "cerowanka". Cerowanka, która ma załatać jakieś moje własne braki i deficyty. Nie jest to łata mająca zacerować braki poczucia własnej wartości, bezpieczeństwa, zaspokojenia fizycznego, stabilizacji, mająca rozwinąć moją kobiecość itd. Ta miłość zaistniała po prostu wraz z zaistnieniem moich dzieci. I tak jak one wzrastają, tak i ona z każdym dniem jest coraz potężniejsza. Tak mocna, że aż czasem porażająca. Nie ma w niej kalkulacji w stylu, że jeśli ty to i tamto, że przy tobie siamto i owamto, a jeśli nie - to do wymiany. Kocham. Tak po prostu. Tak, że aż czasem serce boli. Kocham je po wieczność.
Co nie przeszkadza mi czasem na nie huknąć.
środa, 02 maja 2012
taka piękna pogoda za oknem
pozwolę więc sobie na kilka dni tu niebycia
do zobaczenia więc, w czasie słoty i wiosennych burzy
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
A co jeśli epizodowi nadajemy znaczenie lejtmotywu?
Czy taka książka nas zaciekawi?
Czy takie życie może być szczęśliwe?
piątek, 27 kwietnia 2012
No dzieciaki, RAZ, DWA! wskakujemy do samochodu i jedziemy babcia już na nas czeka
Artek, no, nie marudź ani się obejrzysz a RAZ, DWA i będziemy na miejscu
No co tam znowu? Cyca chcesz? Przecież dopiero co piętnaście minut temu duldałeś ja wiem, żeś wielbicielem mych piersi jest okrutnym, ale czy aby nie przesadzasz z tą częstotliwością ich domagania się, przecież nie będę z obnażonym biustem latać po mieście
No dzieciaki, RAZ, DWA wysiadamy
A Ty co znowu? Artuś nie marudź dziecinko Że co? Nudzi Ci się? Za gorąco? Słonko świeci po buzi?
No już Już biorę na ręce No, nie płacz ale, ale czekaj...
RAZ,
DWA
momencik, niech sprawdzę
RAZ
DWA
no tak są! i wszystko jasne
dwa wykluwające się ząbki
środa, 25 kwietnia 2012
zanurzam się cała we wspomnieniach z zakamarków mej pamięci przywołuję tembr Twojego głosu, Twój uśmiech serdeczny - tak często gościł na Twej twarzy; pozwalam omywać się Twoim czułym gestom, serdeczności szczodrej; wsłuchuję się w rozmowy wybrzmiewające między nami ile to już lat minęło bez Twojej obecności przy mnie? cztery? siedem? trzynaście? za dużo i z każdym rokiem przybywa kolejny bez Ciebie... wokół mnie niedługo zaczną kwitnąć bzy i konwalie otulą mnie swym zapachem czy tam gdzie jesteś też są konwalie i bzy?
a wiesz, że polubiłam w końcu zwykłą kawę skończyłam studia zdałam za pierwszym razem prawo jazdy zaliczyłam też stłuczkę wyszłam za mąż urodziłam dwójkę dzieci - charakterną dziewczynkę i radosnego, spokojnego chłopca- są moim skarbem największym tato miał nowotwór trzustki, na szczęście jest zaleczony czasem trochę gubię się w świecie i nadal uwielbiam ruskie pierogi...
a może niepotrzebnie Ci to mówię, bo Ty to wszystko wiesz może ze swego miejsca zerkasz czasem w moją stronę ...
Już nie ma Cię przy mnie, ale póki me serce bije i pamięć mi służy, wiedz, że Twój ślad zapisany jest w mym sercu i mej pamięci
niedziela, 22 kwietnia 2012
w końcu nadszedł ten moment no bo ileż można mieszkać kątem u kogoś? jeśli mnie ma pamięć nie prowadza na manowce to wychodzi mi, że to już ze dwa lata się ciągnie ale nadszedł w końcu czas na coś swojego manatki zwinięte i hola ze dwora !!! wiosna jest już w pełnym rozkwicie a ja stukotu drobnych nóżek obutych w pazurki od pewnego czasu już nie słyszę, a to znak, że nasza pokątnie z nami mieszkająca kuna w końcu się wyprowadziła
oby na stałe i na wieki wieków
amen
p.s. no chyba, że .... ale jednak nie.... smrodku zwłok nie wyczuwam, wiec wnioskuję, że jednak mamy do czynienia z przeprowadzką, a nie ze zgonem
środa, 18 kwietnia 2012
osioł wydra kot
uparta jak osiołek rozwydrzona jak wydra i niezależna jak kot kto? moja córcia
domyślam się po kim to ma po kim? po mnie
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
no bo ileż tak można trzymać się kurczowo jednej wizji? Dość długo. Zbyt długo. Przykurczu już od tego wszystkiego dostałam. Muszę się w końcu zdecydować i puścić. Inaczej nie mam szans by rozwinąć skrzydła, by złapać wiatr w żagle. No chyba, że aspiruję do zostania przykurczem lub dzidzią piernik. Nie aspiruję. Więc odczepiam się w końcu od wizji jaką pielęgnuję w sobie od lat. Wizji, która aktualnie powoduje coraz większy strach przed zerknięciem do lustra. Przecież to bez sensu, by pojawienie się jakiejś tam kolejnej zmarszczki powodowało u mnie stan przedzawałowy i rzucawkowy (w panice rzucam się na coraz to cudowniejsze eliksiry na coraz to inne partie mego ciała). Skończyły się czasy kiedy to moja rola zawężała się tylko do hedonistycznego prowadzenia swego żywota; teraz jestem przewodnikiem/towarzyszem i opiekunem. Nie muszę akcentować swojej kobiecości przez długość (a raczej krótkość) spódnicy, odsłonięty pępek czy idealną płaskość brzucha. Bo to nie długość nóg, ilość imprez, wypitego wina czy poziom beztroski mnie definiuje. Przepoczwarzam się. Przyglądam się sobie z zaciekawieniem. Odkrywam na nowo. A co z tego wyjdzie - motyl czy poczwarka? Jeszcze nie wiem. Na razie definiuję się na nowo.
czwartek, 12 kwietnia 2012
rozebrali, pod ostrzał wielu ludzkich oczu wystawili, wymacali, wyobracali, nawet, jak konikowi na targu, w zęby popatrzyli, na końcu ubodli i zagrozili, że jak do miesiąca się nie obróci to na miejsce kaźni wrócić musi;
siła perswazji była tak ogromna, lub może to niechęć do "powtórki z rozrywki" była, że moje dziecię dziś rano jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki postanowiło udowodnić, że jednak potrafi. i przewraca się na okrągło. sam. więc kolejna wizyta w tym przybytku rozkoszy (wątpliwa to rozkosz - poradnia D w pakiecie ze szczepieniem) dopiero pod koniec listopada mój synku
środa, 11 kwietnia 2012
... i odkurzam, i odkurzam *), bo: okruszek tu, okruszek tam i tam porzucony a to na półmisku na stole, a to w tajemnym miejscu na tzn "po świętach, na później" wdzięczy się mazurkowy okruszek
Jak na razie końcówka ssąco-zbierająca działa bez zarzutu, choć zbiornik już nieco przepełniony się wydaje; w tej sytuacji chyba się nie odważę by wejść na wagę od jutra ścisła dieta
*)w roli odkurzacza występuję ja, a okruszki rozmiarów mrówczych nie są, ot takie porządne świąteczne porcje
wtorek, 10 kwietnia 2012
jak to z wydmuszką bo tak właśnie się czuję pusto w środku myśli wywiało
ale, ale, ponoć od kwietnia ruszyły asfaltownie więc niedługo przyjdzie walec i wyrówna i pozostanie po mnie kupa ..... (a tu to już sobie sami dorymujcie - co tam komu spasuje)
wybaczcie, od rana mam humor na poziomie niedopitego pijaczka
no dobrze - wciskam się już w przyciasnawy gorsecik dobrego wychowania i kłaniam się Państwu uniżenie życząc dobranoc
sobota, 07 kwietnia 2012
piątek, 06 kwietnia 2012
Ależ dzisiaj tłum. Ciężko będzie się przepchać. No cóż. Ooo, a tam to już zupełnie nie do przejścia. Wielu rzuciło się w tamtą stronę. Pewnie jakiś towar po promocyjnej rzucili. Wrzaski, krzyki jakieś. Daliby spokój. Spróbuję się przedrzeć do celu mej wędrówki. Ścisk straszny, tumult niesamowity. Ktoś upadł. Ktoś pomógł wstać. Ktoś zawodzi nad losem człowieczym. Przestaliby w końcu tak wrzeszczeć i się rozpychać. Jak w amoku jakimś. Tłuszcza. Czemuś mnie opuścił? noo, nie dziwota, w takim nieprzebranym tłumie, że ktoś się komuś zawieruszył. A to co? Zagrzmiało? Eeee, pewnie jakaś chwilowa awaria. Zaraz na powrót będzie światło. Zużycie prądu przecież na maksa. No dopchałam się w końcu. Ugh... a co to? Już nie ma? Już po wszystkim? Spóźniłam się ... i jak tu świętować? Skaranie boskie.
do tego wpisu zainspirowała mnie literka F. F jak frustratka
czwartek, 05 kwietnia 2012
Powinnam zmartwychwstać. Narodzić się na nowo. Takie jest przecież przesłanie płynące z tych świąt. Nie chcę. Nie potrafię. Nie oddam. Tego co moje. Strzec będę zazdrośnie. Jak starą, dobrą, wysłużoną i przetartą w wielu miejscach marynarkę. A w zakamarkach jej kieszeni przechowuję okruszki pamięci, resztki nadziei, skrawki wspomnień, strzępki rozmów. Niemodna jest. Fason zdezaktualizowany. Wiem. Ale to moje. Nie oddam. Nie zmartwychwstanę???
wtorek, 03 kwietnia 2012
cztery zbiórki i dwie asysty zaliczone. wszystkie próby (z)rzutu zakończone pełnym sukcesem!!!
cel - nocnik/sedes
piłka - odpady pokonsumpcyjne pewnej dwuipółletniej pannicy.
WIKTORIA !!! WIKTORIA!!!
Dziś szmaty do mycia podłogi pozostawione w spokoju. Oby dzisiejsza forma głównego rozgrywającego utrzymała się przez cały sezon.
No i macie mnie - wiem, wiem; uważałam ten temat za zamknięty, ale odezwała się we mnie typowa matka, która nic tylko o dziecięcych fekaliach rozprawiać potrafi. Postanawiam się poprawić, ale dziś pozwólcie, że jeszcze się nacieszę faktem odpieluchowania Hanuli.
sobota, 31 marca 2012
pożegnałam się z nimi myśląc, że to ostatni już raz - pogłaskałam czule po raz ostatni wdychając ich zapach schowałam przed światem w czeluściach szafy. Dziś patrząc za okno już wiem, że nie było to pożegnanie "na zawsze" Sezon widać jeszcze nie zakończony. Zimowe płaszcze przybywajcie!
|