napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

Wakacyjne wspominki c.d.

Wystarczyło, że na nich tylko spojrzałam i już dostawałam zadyszki.
Rowerzyści w ilościach niezliczonych sunący wytrwale pod górę. Niektórzy na wspomaganiu - elektrycznym. Ci co ambitniejsi z pełnym obciążeniem polegający tylko na sile swoich mięśni. Ciągle pod górkę. Około 3000m przewyższenia. Rowerowa droga przez mękę. Grossglockner hochalpenstrasse.

Z drugiej strony zatrzęsienie kabrioletów, a w nich najczęściej starsi eleganccy panowie w towarzystwie przeuroczych pań.
Romantyczna sceneria. Wokół przepiękne góry, ukwiecone łąki.

Nic tylko wzdychać z zachwytu i się zakochać.

Żałowałam, że to tylko na chwilę, że czasu nie starczy, bo cel na ten dzień to Węgry, a recepcja na campingu w Lipotfurdo zamykana jest o 20:00. Czas tego dnia był nieubłagalny.

Widoki pochłaniane w pośpiechu jaki towarzyszy bulimiczce podczas napadu obżarstwa.

Grossglockner jakby cięty ostrym nożem, lodowiec ze swojsko brzmiącą nazwą Pasterze w różnych odcieniach błękitu, zieleni, rześkie powietrze, ukwiecone łąki. Tak wyglądało moje pożegnanie z Alpami.

c.d.n.

wtorek, 21 sierpnia 2018, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2018/08/22 19:58:55
Widoki cudne, ale roweru to by Bożenka tam nie ciągnęła :D
-
2018/08/23 10:09:09
mnie na szczęście przez te góry "ciągnął" samochód :)