napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

znajoma nieznajoma

Ten chód.
W mojej ocenie nie najładniejszy w jej wykonaniu. To on w pierwszej chwili spowodował, że mimo, że była daleko ode mnie, to zwróciłam na nią moją uwagę.

 Swoją drogą umiejętność ładnego poruszania się w  butach na wysokim obcasie do najłatwiejszych nie należy, tym bardziej gdy kobieta się spieszy za biegnącym w kierunku karuzeli dzieckiem, a pod nogami ma miejski bruk.

Ale pomijając dygresje i wracając na główne tory ....
Ponieważ podążałyśmy w tym samym kierunku, a ja w przeciwieństwie do niej miałam stopy obute w sportowe buty (i generalnie znana jestem z szybkiego chodu) to chcąc nie chcąc szybko ją dogoniłam. Przyznać też muszę, że gnała mnie ku niej również ciekawość. Bo oto rozpoznałam w niej osobę, którą gdzieś tam "poznałam" w internecie. Z tym, że "poznałam" to może nad wyraz napisane. Bo czy to, że ze zdjęć publikowanych przez nią wiedziałam, że wtedy, a wtedy jadła pizzę, a wakacje w roku X spędzała z Y w mieście Z, a dzieci to ma tyle, a tyle, a nazywają się tak i tak, i najczęściej to maluje czarną kreskę na górnej powiece upoważnia mnie do określania jej mianem znajomej? 

Kusiło mnie, żeby do niej zagadnąć, ale nie byłam pewna jej reakcji więc zrezygnowałam. 
Ograniczyłam się więc do przyjrzenia się jej.
Rzeczywiście - ładna była. Zadbana. Zgrabna. Tak jak na publikowanych przez nią zdjęciach. 
Jednak z niejaką satysfakcją pomyślałam, że przydałoby się, by poćwiczyła trochę nad swoim podbródkiem, bo linia już nie ta. No i te papierosy ....
Kiedy już tak poznajdowałam "skazy" w jej wizerunku, to usatysfakcjonowana pomyślałam - 
Eee..... nie taka znów z niej fajna kobitka.

A potem spojrzałam w głąb siebie. I smutne było to, do czego się dogrzebałam.
Bo dojrzałam swoją żałosną małostkowość, wybujałe ego, zazdrość. Bo próbowałam się dowartościować poprzez pomniejszenie jej wartości,  wyszukując w niej wady tylko dlatego, że lata świetlne temu los jakoś przewrotnie sprawił, że obie nieświadomie, nie znając się, rywalizowałyśmy o to samo, i to ona zebrała wtedy laur zwycięstwa.

Teraz myślę, że budowanie swojej wartości na pomniejszaniu kogoś to jakieś takie bardzo cienkie i słabe jest.
I myślę też, że mnie tak samo jak jej nie najlepiej wychodzi chodzenie w butach na wysokim obcasie (dlatego tak rzadko je zakładam). I myślę też, że może i moja linia podbródka jest zdecydowanie ładniejsza, ale jednak zgrabnością tyłka to ona bije mnie na głowę.
I myślę też, że obie my to jednak fajne kobitki jesteśmy.
Mimo wszystko.

wtorek, 03 lipca 2018, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: