napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

sensualnie

Najpierw łagodnie, gładko, może nawet lekko z górki. Potem jednak trochę tyłkiem potrzęsło.
Nozdrza odnotowują przecudny zapach sosnowego rozgrzanego lasu. Uszy - ptasie trele. Kątem oka dostrzegam dwurocznego koziołka. Popatrujemy na siebie jedno z zaciekawieniem, drugie czujnie.  Dzięcioł zachęca do wyścigów. Niestety nie daję rady i zostaję daleko w tyle. Koniec lasu oznacza, że zalewa mnie żółć. Dookoła łąki pełne rozkwitłych mleczy, rzepak też już w blokach startowych. Rozkukana kukułka odmierza czas.
O matko! Kruk!!! Chyba po raz pierwszy udało mi się zobaczyć to "ptasie bydlę"  w naturze, na wolności. Rozglądam się za drugim. Nie dostrzegam. A potem dopada mnie zapach waty cukrowej i śmietankowego cappuccino - buzia mi się sama uśmiecha - a te aromaty unoszące się w powietrzu to dowód na to, że przemykam właśnie w niedalekim sąsiedztwie fabryki producenta kaw rozpuszczalnych. To oni tak "smrodzą" powietrze.:)  Jeszcze bocianie gniazdo, ruiny dworku, "telepka" po drodze przypominającej patchwork i poranna przejażdżka rowerem zakończona. 20 km porannej  zmysłowości.

czwartek, 26 kwietnia 2018, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: