napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

Historia kołem się toczy.

Różnica dość znaczna. On okołosześćdziesięcioletni. Ona młódka. I razem będą. I skandal towarzyski i oburzenie święte, i poruszenie w szeregach współczesnej gawiedzi.

A kiedyś to nie. Kiedyś, to by pospólstwo i panowie szlachta przyklasnęli takiemu wyborowi. Ba! Oni sami w aranżowaniu takich związków maczali palce. 
Taki Jagiełło na przykład, Władysław - mężczyzna w roku 1422 już cokolwiek stateczny, z szóstym krzyżykiem na plecach, a tu czwarta żonka na horyzoncie - Sonka  - nastolatka, bo raptem koło 17 wiosen sobie panna liczyła. I dzieci z tego były. Historycy mówią, że trójka. 
Więc późne ojcostwo to nie wybryk jakiś, ale wielowiekowa tradycja nasza narodowa prestiżem królewskim podparta.!

Koleżanka z lat mych szkolnych dowcipkuje, że późne macierzyństwo ją dopadło. Kochana moja - nie ciebie pierwszą dopadło. Na przykład Elżbieta Rakuszanka to 47 lat miała gdy prokreacyjnie podziałała (po raz trzynasty zresztą (sic!)) ku chlubie Rzeczypospolitej.

Brać z nich przykład? Ja osobiście nie zamierzam. I w czterech nadobnych mych literach własnych mam całe to zamieszanie wokół dobra narodowego i interesu społecznego, że niby niż demograficzny, katastrofa i walkę o przyrost naturalny trzeba stoczyć. Mnie do czynów prokreacyjnych nie dobro i chluba narodowa napędzały, ale chuć i zaślepienie miłosne. ;).
A że tego już nie ma jeno stateczność i rozsądek...;)
Ech, egoistka ze mnie jak nic i głucha jak pień pozostaję na wołanie ojczyzny o nowych obywateli. :)

środa, 28 lutego 2018, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: