napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

Frywolnie w pracy

Zdarza się czasem, że i tak jest. Jak? Frywolnie.

Czy ja jestem członkiem? - takie zapytanie rzucił przez telefon pewien mężczyzna do swojej żony.
Wszyscy stawający do aktu notarialnego parsknęli śmiechem. Tylko rejent zachował powagę.
A mężczyzna - biedak musiał skontaktować się z żoną, by udzielić notariuszowi odpowiedzi na pytanie, czy jest on członkiem spółdzielni mieszkaniowej czy też nie.

Z tym aktem to też czasem dwuznacznie bywa. Zdarza się, że ktoś dzwoni do którejś z nas, gdy jesteśmy w trakcie pisania dokumentu. I cóż odpowiadamy? Ano, że koleżanka, taka a taka, teraz podejść do telefonu nie może, bo jest w trakcie aktu. 

W mojej poprzedniej pracy też czasem zdarzały się lapsusy językowe. Firma projektowa, w której swego czasu pracowałam miała w swojej nazwie wyraz agencja. I razu pewnego przyszedł inwestor, do którego akurat zadzwoniła żona. I oto co usłyszałam: "Teraz jestem kochanie w agencji ... i rozmawiam z panią na temat ceny." Trudno było mi zachować powagę. 

środa, 07 lutego 2018, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: