napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

Opowieści z mchu i paproci

 

Instynkt łowiecki ma się dobrze.
Godzina 7.00 rano - mężczyźni są na łowach. Sądząc po objętości reklamówek łowy zaliczyć należy do udanych. 90% ludzi mijanych przeze mnie na ulicy biegnącej do sklepu w jednej z nadmorskich miejscowości to mężczyźni. Z jednej strony to budujące, że są jeszcze mężczyźni, którzy dbają o taki drobiazg jak ciepłe pieczywo na śniadanie. Z drugiej strony smutno, i trochę żal, i zazdrość z lekka podszczypuje, że na tej ulicy rano to ja, a nie on. Powiedziałam mu o tym. W połowie urlopu instynkt łowiecki i u niego się obudził (a może to poczucie przyzwoitości?).

Ciągnąc wątek gastronomiczny - kulinarna oferta przyulicznych lokali żywienia zbiorowego od jednej sztancy odbita. Nawet zestaw surówek do różnych dań, w różnych lokalach, w różnych dniach wciąż ten sam i jak posąg ze spiżu niewzruszenie na talerzach trwa - buraczki + marchewka + kapusta. Mam nadzieję, że w tych gwiazdkowanych, hotelowych sytuacja ma się nieco odmiennie.

Wcale nie jest tak jędrnie, gładko i mięsiście jak prezentują to instagramy. Jest normalnie, po ludzku, bez napinki. Królują oponki, fałdki, cellulity. Nikt się nie pręży i nie napina jak pewna Gośka co to "gotowa na plażę, a on jeszcze śpi".

I nie wódź nas na pokuszenie, ale uchowaj od zbędnych kalorii - przejście deptakiem to ciągła walka z aromatycznymi zapachami unoszącymi się na każdym rogu i atakującymi nozdrza. Gofry, lody, kebaby, zapiekanki, milkshake-i, drożdżówki, kukurydze, kawy wszelakie, frytki na kiju i inne cuda. Cudem udało mi się zgrzeszyć tylko raz, ale za to jak pysznie :). Najpyszniejszy gofr od czasu Jarosławca, a trzeba dodać, że Jarosławiec to jakieś 10 lat wstecz miał miejsce.

Bezczynne leżenie na piasku nie dla mnie. Szwendałam się więc po lesie. I  mimo, że sosnowy las nie pachniał obłędnie jak to ma w zwyczaju (temperatury iście nie olejkowe) to widok bielika lecącego bezszelestnie wśród drzew - zapierający dech w piersiach. Przy nim spotkanie oko w oko z lisem, które też miało miejsce to błahostka.

Zresztą, co ja Wam będę tu pisać. Przecież doskonale wiecie jak to nad Bałtykiem latem bywa.

wtorek, 04 lipca 2017, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/07/04 18:05:15
wiklasia, a gdzie wy nad tym bałtykiem byliście? bo ja szukam czegoś na początek września w zachodnich rejonach...
-
2017/07/04 23:18:30
Zakopaliśmy się jak partyzanci w Rowach i okopach ;).
Wrzesień nad Bałtykiem to już praktycznie po sezonie. Zachodnie wybrzeże powiadasz - po przejrzeniu googlemaps celowałabym w Niechorze (choć nigdy tam nie byłam), ale z tego co w googlach to może być ciekawie - latarnia morska, jakieś wypustki na plaży pokazują (molo?), nadmorska kolej wąskotorowa, rzeka - Rzeczna , jezioro - Liwia Łuża, park miniatur latarni morskich, motylarnia - tyle udało mi się tak na szybko wyszperać w internecie.
-
2017/07/16 15:40:20
Niechorze jest cudowne. Piękne zielone i pachnące lasy. I świetny mogę polecić osrodek chyba mewa sie nazywa. Oni sie nie reklamują w Internecie ale są bardzo blisko plaży. Dzięki ich Las. Byłam tam koło 20 razy ;)
-
2017/07/17 07:58:24
gem_ma - no to od królewskiej rodzynki masz rekomendacje "naoczne"