napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

indeks ksiąg zakazanych

Im bardziej zagłębiam się w lekturę ulotek otrzymanych od lekarza pierwszego kontaktu, tym bardziej mam skojarzenia z obcowaniem z indeksem ksiąg zakazanych.

A wszystko to bierze swój prapoczątek w szczegółowych badaniach krwi, jakie serwuję sobie raz na kilka lat.
No i wyszedł za wysoki cholesterol. 
I cukier też ciut ponad normę.
I BMI też do korekty. Choć miłe były niedowierzające spojrzenia "dochtórki" rzucane to na mnie, to na wynik BMI i jej uwaga: "dziwne, a nie wygląda pani." *)

I  zasypana zostałam ulotkami, w których jak byk stoi, że czekolady - nie, kotletów i wieprzowiny wszelakiej - nie (żegnajcie kabanosy Tarczyński), żółty ser - nie, orzechy - nie, śmietana, masło - nie, gęsina, kaczka - nie, kawa po turecku - nie, i  tak dalej utrzymane w tej samej tonacji. 
Istny indeks potraw zakazanych.

Humor mam podły. Spróbujcie powiedzieć kobiecie przed okresem, że nie może zjeść czekolady.
Trzeba być człowiekiem bez serca, jeśli taki zakaz wyjdzie z Waszych ust.

*) wniosek - jakież cudów wizualnych można dokonać dobierając odpowiednio do sylwetki  skrojone fatałaszki

sobota, 10 czerwca 2017, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2017/06/11 19:37:35
błagam. Chyba nie bierzesz tego do siebie? I nie masz zamiaru tak kategorycznie, drastycznie...brrr. I tak w końcu umrzemy. Dlaczego mamy umierać głodni i nieszczęśliwi?
-
2017/06/11 22:51:42
gem_ma - no, niestety, w kartotece jak byk stało moje imię i nazwisko więc udawać, że dotyczy to kogoś innego - nie da rady :). Czy kategorycznie i drastycznie podeszłam do tematu? - raczej na poważnie, choć nie drastycznie.
Byleby być systematyczną i wytrwałą - to największa bolączka.
A na głodniaka umierać nie zamierzam ;). To samo dotyczy nieszczęśliwości - w tej mojej dość umiarkowanie radosnej codzienności wyłapuję smaczki, którymi później karmię mój optymizm.
-
2017/06/14 13:26:34
Udzielam Ci pisemnej zgody na dwie kostki czekolady dziennie. Znajomy proboszcz mawiał: wszystko można co nie można, byle z wolna i z ostrożna
-
2017/06/14 22:33:48
oj, matko i córko i wszyscy bogowie na Olimpie!
To ja sobie tę pisemną zgodę wydrukuję, oprawię i powieszę w widocznym miejscu.
A jak ktoś będzie się czepiał i wypominał mi te kostki, co to ja je będę konsumować, że niby nie wolno, to mu tym zaświadczeniem dam po oczach, że zgoda jest i to nie od byle kogo, ale od samego ojca

A proboszczunio - już faceta lubię :)