napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

Zaklinacze - przeszkadzacze

Słyszysz:

- Uśmiechnij się (gdy tobie jest akurat smutno i źle)

- Podaj rękę na zgodę (mimo, że nadal masz poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, i wcale nie czujesz, że sprawa jest rozwiązana)

- Podziel się (nie masz najmniejszej ochoty, bo to twój skarb, coś najcenniejszego)

- No, nie gniewaj się już (gdy emocje jeszcze w tobie nie wybrzmiały)

- Bądź grzeczny (cokolwiek to ma znaczyć)

- ...

Szczerze ich nie znoszę! Tych i wielu jeszcze innych takich wymuszaczy - zaklinaczy.

Przedmiotowość, a nie podmiotowość. Nie liczysz się w tym wszystkim ty, nie liczą się twoje uczucia, twoje emocje, tylko osoby, która ku tobie wysyła takie właśnie komunikaty.

Uśmiechanie się na siłę, gdy smutek się do mnie przykleił, buduje dystans między mną, a osobą, od której ta "propozycja nie do odrzucenia " padła. Wyszczerzenie zębów to nie jest jakieś cholerne zaklęcie, od którego zrobi mi się nagle dobrze, które odgoni smutki. Mówiący w moim odczuciu ma tu na względzie tylko i wyłącznie swoje dobro, troszczy się o swój własny dobrostan. Nie ma ochoty lub nie chce, boi się konfrontacji z moim prawdziwym, aktualnym dla danej chwili ja. Wysyła sygnał, że nie akceptuje mnie w tym momencie takiej, jaką jestem, moich emocji. By ułatwić innym życie mam być uśmiechnięta. Bo inny stan emocjonalny potencjalnie wróży trudności, a tych wolimy unikać, prawda?
Tylko jak w takiej sytuacji budować prawdziwą więź, bliskość, jeśli druga strona woli iluzję? 

Godzenie się na siłę, udawanie, że nie ma we mnie gniewu (a on aż buzuje) gdy do drugiej strony ciągle czuję żal, gdy w danej chwili nie stać mnie na przebaczenie, to dla mnie żadna wartość. Naprawdę wolisz egzystować w iluzorycznym błogostanie z wyobrażeniem, że konflikt jest już zażegnany niż cenić sobie prawdziwą szczerość? Niż poczekać aż będę gotowa naprawdę szczerze się pogodzić? Podanie ręki w tym wypadku jest tylko pustym gestem. Zaklinaczem - uspokajaczem. Nijak mającym się do stanu rzeczywistego.

Bądź grzeczny - czyli właściwie jaki? Mam nie płakać - mimo, że smutno, albo boli, nie wybrzydzać - choć nie smakuje, nie śmiać się za głośno, uważać by niczego nie stłuc, nie rozlać, nie nakruszyć - choć to przecież przez przypadek. Pewnie chodzi o to, że mam nie przynieść wstydu, czyli dbać o dobre samopoczucie kogoś innego (rodzica). A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na mnie, na moje prawdziwe emocje?

 

Ech, jak niektórzy lubią zaklinać rzeczywistość naiwnie wierząc, że odmienią one stan rzeczywisty. I jak bardzo takie zaklinacze - wymuszacze potrafią zniszczyć relacje między ludźmi...

 

A jak jeszcze raz każesz mi się uśmiechnąć, to złośliwie zapytam: A co? Jesteś fotografem, a ja modelką? Potrzebujesz bym ci zapozowała do zdjęcia?

środa, 22 lutego 2017, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: