napisane w wolnym czasie, kiedy to przemyślenia na temat macierzyństwa i tematów pobocznych w głowie mej miejsca wolnego już dla siebie znaleźć nie mogą
Lilypie Kids Birthday tickers Liczniki na stonę
Blog > Komentarze do wpisu

za dużo książek...

... w swoim życiu przeczytałam.
Z nich narodziły się marzenia:
- przeżycia wielu przygód jak "Ronja córka zbójnika",
- o księciu z bajki walecznym, ambitnym, szarmanckim, nieustraszonym (wiele tytułów mogłabym tu wymienić, bo ta tematyka jakoś przebogaty dorobek ma),
- posiadania paczki zgranych przyjaciół ("Dzieci z Bullerbyn", czy też polska ich wersja z Leszczynowej Górki)
- o byciu kimś ważnym, kto ma ważne zadanie do wykonania (literatura Fantasy - cała Andre Norton - szkoda, że nie żyje - poczytałoby się coś nowego)
- o miłości tej prawdziwej i romansie wszechczasów (List do Koryntian i cała twórczość Nory Roberts - no cóż trochę niefortunne zestawienie, ale cóż).

Ot marzenia małej dziewczynki i dorastającej pannicy.
I co?

I jako kobieta mhmm...  dojrzała musiałam te moje marzenia pogrzebać, odstawić na boczny tor, a pragnienia serca przydusić troszeczkę. I tak w tym stanie lekko zawałowym musi dalej to serducho bić i napędzać krwioobieg mój.
No proszę, kilka dni odkąd mąż się ulotnił (znaczy się szef wysłał go w inną strefę czasową i kontynent odmienny od naszej starej Europy) a mnie jakieś frustracje dopadają. Oj trzeba uważać, bo historia zna kilka przypadków frustratów.
Jak chociażby ten, którego nie przyjęli na Akademię Stuk Pięknych i zmagający się z deficytem uczuć ojcowskich. Adolf miał na imię i nic dobrego z tego nie wyszło, jeno dramat dla ludzkości.

A Hanka szaleju się chyba gdzieś nawdychała.  Już bodajże 6-ty raz wzywa mnie od zaśnięcia. Horrorki jej się śnią czy cuś, a może cycuś?

czwartek, 26 sierpnia 2010, wiklasia
TrackBack
TrackBack URL wpisu: